Praca
- Codziennie przenoszę 60-70 kilogramów przesyłek. Do tego pieniądze na renty i emerytury. I nie mam prawa iść na urlop lub zwolnienie. Bo jak chorowałem ostatnio przez tydzień, to teraz muszę pracować po 12 godzin dziennie. Wszystko dlatego, że nie miał kto roznosić listów w moim rejonie - mówi gdański listonosz Bartosz Kantorczyk
Wiadomość pochodzi z serwisu: praca.gazeta.pl